Współpraca nauka - biznes

2019-08-01

Współpraca nauka - biznes

Nauka i biznes to dwie, różne cywilizacje. Jednakże od pewnego czasu szukają form porozumienia dla osiągnięcia obopólnych korzyści.

Zacznijmy od tego, że obie strony kręcą zupełnie różne tematy. Biznes rozgląda się za potrzebami klientów, na których zaspokajaniu mógłby zarobić pieniądze i dalej pomyślnie funkcjonować. Nauką kieruje ciekawość świata i odkrywanie praw nim rządzących. Jest dla naukowców znacznie mniej ważne, jaką korzyść z ich odkryć będzie miał zwykły człowiek.

Ostatnio miałem okazję przyglądać się rozmowie biznesu z nauką w kwestii projektu zmierzającego do powstania nowych rozwiązań w pewnej dziedzinie. Biznes był zainteresowany konkretnym produktem, spełniającym oczekiwania ich klientów. Naukowcy byli jednak bardziej zafascynowani możliwie długim i sponsorowanym procesem badawczym, z dość nieokreślonym rezultatem w porównaniu z wyrażonymi potrzebami biznesu.

Odpowiedzią na ten konflikt interesów jest tak zwana ćwiartka Pasteura z diagramu Stoke’sa. Zauważył on, że postęp naukowo-techniczny odbywa się trzema ścieżkami: badania podstawowe kierowane czystą, naukową ciekawością (tak zwana ćwiartka Bohra), prace badawczo-rozwojowe służące wykorzystaniu wiedzy naukowej dla zaspokojenia konkretnych potrzeb (właśnie ćwiartka Pasteura) oraz eksperymentowanie w celu uzyskania satysfakcjonującego rezultatu biznesowego, bez konieczności sięgania do głębi wiedzy naukowej (ćwiartka Edisona).  Ostatnia ćwiartka – gdy procesy „badawcze” dotyczą rzeczy niekoniecznie użytecznych i nie angażują wiedzy naukowej – nie została przypisana żadnej znanej postaci ze świata nauki lub biznesu. Słusznie, gdyż zwykle tematami nienaukowymi i bezużytecznymi zajmują się osoby o graniczonej sprawności intelektualnej.

Istotne dla zrozumienia funkcjonowania postępu w ćwiartce Pasteura jest to, że to konkretna potrzeba rodzi konieczność prac rozwojowych, a nie odwrotnie. Odwrotnie funkcjonuje ćwiartka Bohra. Tam postęp naukowy jest inspiracją dla konkretnych zastosowań. Z pańskiego stołu ciekawskiej nauki spada to i owo na siedzących pod stołem przedsiębiorców, którzy pragną konkretnej strawy.

Sąsiadując z Bohrem i Edisonem ćwiartka Pasteura może korzystać z tego, co u sąsiadów najlepsze. Na przykład z nielinearnych, eksperymentujących, iterujących procesów rozwojowych u Edisona, czy z systematyzacji badań u Bohra. Czy bardziej efektywnym jest długotrwały, żmudny, ale oparty na żelaznych zasadach proces badawczy, czy też kluczący od eksperymentu do eksperymentu, od porażki, poprzez naukę do sukcesu proces iterowania rozwiązania w biznesie – to temat na oddzielną dyskusję.

Moje zdanie – mieć odwagę wcześnie prototypować i testować rozwiązanie zwykle przybliża jego rynkowe zastosowanie. Decydowanie się na wczesną sprzedaż rozwiązania wystarczająco dobrego, a nie naukowo perfekcyjnego daje szansę na wyprzedzenie konkurencji i dalszy rozwój jego lepszych wersji. To jest DNA współczesnego, innowacyjnego biznesu.

Co ma zrobić nauka? Spotykać się z biznesem w ćwiartce Pasteura. Działalność tego uczonego i wynalazcy zarazem jest dobrym wzorem. Naginać się trochę w stronę biznesu w kwestii zaspokajania konkretnych potrzeb o wyznaczonym horyzoncie czasu i budżecie dla osiągnięcia rozwiązania. Uznać, że dobrze przygotowane eksperymenty mogą nie owocować sukcesem, ale są w każdym wypadku nauką przybliżającą do celu. Że nie zawsze potrzebna jest natychmiastowa, dogłębna znajomość istoty rzeczy, jeśli coś działa. Że poszukiwanie perfekcyjnego rozwiązania może hamować zastosowanie wystarczająco dobrego. Że nie da się stworzyć dobrego rozwiązania bez wcześnie rozpoczętej współpracy z klientem na wszystkich etapach jego powstawania.     

 

Autor: Jarosław Szewczyk

 

  Jarosław na LinkedIn