Projektowanie, potomek planowania

2019-07-19

Projektowanie, potomek planowania

Planowanie zabiera nas w nieznane miejsca - projektowanie jest wychodzeniem naprzeciwko nieoczekiwanemu.

Na wstępie zaznaczmy, że nie chodzi o projektowanie inżynierskie, które może być częścią projektów, o których chcemy mówić. Będzie o projektowaniu nowych rozwiązań – od idei do rynkowego sukcesu.

Bardzo łatwo można zobrazować, czym się różni plan od projektu. Plan oznacza działania
w relacji do rzeczy znanych. Jesteśmy pewni celu, znamy środki służące do jego osiągnięcia. Planując podróż do Indii kupujemy bilet na jeden, drugi samolot, które poprzez znajdujące się na trasie lotniska przerzucą nas dokładnie do miasta, które wybierzemy. Być może na początku i końcu podróży musimy zaplanować jazdę innymi środkami lokomocji, ale to już drobiazgi. Też znane i też przewidywalne.

Kolumb pół tysiąca lat temu mógł zaplanować podróży do Indii karawaną, ale miał projekt dotarcia tam w zupełnie w nowy sposób. Obrał pewną, weryfikowalną na gruncie ówczesnej nauki, hipotezę – że Ziemia jest kulą. Zgromadził środki na ekspedycję morską i wybrał się
w nią trzema statkami. Nie dlatego, że podróżował w trzech kawałkach, ale szykował się na nieznane, które mogło uniemożliwić dotarcie tam i z powrotem wszystkim trzem jednostkom. Nie osiągnął zakładanego celu, ale odkrył zupełnie nowe i nieznane ziemie. Też dobrze.

Starożytny projekt Kolumba jest świetną alegorią współczesnego projektowania. Coś odsłania przed nami nowe możliwości (jak kulistość Ziemi przed Kolumbem), mamy związaną z tym hipotezę, choć po części sprawdzalną (dowody na kulistość istniały, zatem do Indii można było płynąć na zachód, a nie tylko na wschód), ktoś odważył się to sprawdzić rozumnie układając projekt podróży z uwzględnieniem ryzyka. Projekt został zrealizowany, choć jego rezultat okazał się inny.

Podczas projektowanej podróży jej uczestnicy doznawali wielu zwątpień, dochodziło do napięć w załodze. We współczesnym projektowaniu poziom stresu też jest wysoki, a kwestia zaufania w zespole kluczowa dla osiągnięcia rezultatów.

Kilka rad zatem osoby parającej się projektowaniem – bo w Polsce znam zaledwie jeden podręcznik Pana o warzywnym nazwisku, który napisał coś naprawdę przydatnego w tym zakresie – szacunek.

  1. Dobrze sporządzony i wyegzekwowany projekt zawsze ma REZULTATY. Niekoniecznie tożsame z pierwotnie zakładanymi. Kolumb przepłynął połowę trasy, nie opłynął przylądka Horn, nie przekopał kanału panamskiego, ale odkrył nieznany Europejczykom kontynent.
  2. Projekt musi mieć ZAKRES. Z jednej strony po to, by ograniczyć obszar eksploracji do tego, co przyniesie REZULTATY, z drugiej strony, by w ustalonym zakresie starać się przewidzieć wszelkie detale, którymi należy się zająć. Podróż trzech małych stateczków Kolumba była na tyle dobrze przygotowana, a stateczki wyekwipowane, że udało się odkrywcom Ameryki – nie w komplecie – ale jednak wrócić do punku startowego i „dowieźć rezultaty”.
  3. Projekt musi uwzględnić i zmierzyć się, na etapie projektowania raczej niż egzekucji,
    z RYZYKAMI. Dlatego Kolumb zabrał trzy statki na wyprawę. Nie da się utrzymać ducha zespołu w stresującej wyprawie, jeśli na samym jej początku nie uśmierzymy wątpliwości ludzi biorących w niej udział.

Reszta fundamentalnych elementów projektu pochodzi ze świata planowania: ZASOBY, DZIAŁANIA i CZAS – a w zasadzie wykorzystanie zasobów do realizacji działań w czasie.

Każdemu projektującemu polecam tę prostą wyliczankę przy układaniu projektu. Jeśli nie ma nic innego pod ręką (choćby wspomnianego podręcznika) – to najprostszy weryfikator podejścia do projektu. Jak mawiał pewien teolog – w Biblii najważniejsze jest dziesięć przykazań. Reszta to komentarze.

 

Autor: Jarosław Szewczyk

 

  Jarosław na LinkedIn